23:57

Miesiąc Bez Komputera, Dzień 30. FINISZ

FINISZ

I oto nadszedł ten moment - zakończenie Projektu Miesiąc Bez Komputera. Przyznam się, że chwila ta była przeze mnie od jakiegoś czasu wyczekiwana. To zdanie mogłoby w sumie posłużyć za podsumowanie Projektu, który miał na celu sprawdzenie, czy hasło Era PostPC ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. I choć od kilku lat pojawia się ono w różnych miejscach, wieszcząc upadek PeCetów, to jeszcze dużo czasu minie, zanim będzie ono w pełni i prawdziwie opisywać realia.

Ale na wyciąganie wniosków z Projektu i jego podsumowanie przyjdzie jeszcze czas. Teraz chciałbym porozmawiać o nim samym.


Decyzja o rozpoczęciu całej akcji była spontaniczna i wynikała z faktu, że w każdej sytuacji staram się wyciągać jak najwięcej tego, co dobre. Uszkodzeniu uległ mój laptop. Zamiast więc rozpaczać nad rozlanym (i to nie przeze mnie) mlekiem, wpadłem na pomysł, jak można to wykorzystać. Nie wiedziałem wtedy, na jak poważne przedsięwzięcie się piszę.

Zapomniałem już jak to jest pisać notki każdego dnia. Na moim poprzednim, dawno już zakurzonym blogu, właśnie taką miałem filozofię jego prowadzenia. Przestałem go prowadzić, bo mnie po prostu wykończył ten system. Tym bardziej, że chcąc się z niego wywiązać, nierzadko pojawiały się rzeczy wrzucane na siłę. Niewiele to miało wspólnego z wysoką jakością.

Ten blog prowadzony jest wg zupełnie innej zasady: "Błogosławieni niech będą ludzie, którzy nie mając nic do powiedzenia, powstrzymują się od dania nam słownego dowodu na to". Tak więc notki pojawiają się tu sporadycznie. Tylko wtedy gdy uznam, że o czymś rzeczywiście warto wspomnieć. Celem była (i jest) wysoka jakość pojawiających się tu treści. Czy mi się to udaje? Cóż, nie mnie to oceniać. Ze swojej strony robię wszystko, by tak było.

Miesiąc Bez Komputera sprawił, że znowu zacząłem pisać codziennie. Efekt jest taki, że notek w ramach Projektu (30) jest więcej niż pozostałych tekstów (29)! A przypominam, że MBK to 30 dni, a pierwsza notka na blogu pojawiła się 9 listopada 2011 r.

W czasie trwania projektu zyskałem też całkiem sporo nowych followersów, czyli osób śledzących moje internetowe poczynania. Co jakiś czas Facebook informował mnie o nowych subskrybentach, Google+ o dodaniu do kręgów, a Twitter o nowych obserwujących. Również kanał RSS tego bloga zyskał nowych subskrybentów. To bardzo miłe i jeszcze bardziej motywujące do dalszego starania się.

Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszyli mi w czasie trwania Projektu. Dziękuję za tak liczny pozytywny feedback, jaki od Was otrzymałem wieloma kanałami przekazu. Mam nadzieję, że bawiliście się podczas ostatniego miesiąca równie dobrze jak ja.

Dzięki!

6 komentarzy:

Krzysztof Kupiński pisze...

A teraz oddychaj z ulgą i ciesz się swoim laptopem. Cieszę się, że chcąc nie chcąc wciągnąłem się w lekturę Twoich wpisów i dowiedziałem się paru rzeczy o użyciu mobilnych urządzeń. Konieczność zmusza do szukania rozwiązań, a nigdy nie wiemy, kiedy nam się przydarzy MBK:-)

Martin Zalewski pisze...

Na cieszenie się laptopem przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać, bowiem ciągle nie jest on naprawiony. Ale mam pewne półśrodki na czas oczekiwania - gdzieś w szafie grzecznie czeka na mnie netbook. :)

Baba ze wsi pisze...

Łatwiej się prowadzi cykl, niż pisze zrywami o różnych rzeczach :) ja sobie kiedyś wyznaczyłam pisanie co drugi dzień - też w końcu nie dałam rady :)

Martin Zalewski pisze...

Z tą łatwością prowadzenia cykli nie zawsze jest tak wesoło. Mają one to do siebie, że bywają bardzo ograniczone tematycznie. Mi już zaczęło pod koniec pomysłów brakować.

Ola o pisze...

a ja z innej beczki, której nie znalazłam wertując bloga (który notabene mocno mnie wciągnął), choć może byłam zbyt nieuważna...

czym zajmujesz się w München? :)

Martin Zalewski pisze...

Witam Cię w moim zakamarku internetu. :)
Poszukiwanej przez Ciebie informacji rzeczywiście na blogu nie ma, bo skupiam się w nim na swoich poglądach i spostrzeżeniach. Choć prowadzenie bloga to ponoć ekshibicjonizm totalny, to mimo wszystko staram się co nieco prywatności sobie zostawić.
Nie twierdzę jednak, że kiedyś nie powstanie stosowna zakładka na blogu, pod którą będzie można dowiedzieć się tego i owego o autorze. :)

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI