23:24

Miesiąc Bez Komputera, Dzień 13. OCHRONA


OCHRONA

Ależ te dzisiejsze telefony są delikatne - to od wielu lat nieustannie modny tekst. I trzeba przyznać, że jest w nim trochę prawdy. Kiedyś rzeczywiście konstrukcje telefonów zdawały się trwalsze i bardziej odporne na uszkodzenia. I to pomimo faktu, że o stosowaniu metalowej obudowy mało kto wtedy myślał. Nawet obecnie to domena raczej high-endowego sprzętu.


Nie bez powodu powstała całkiem prężna gałąź rynku okołotelefonowego, zajmująca się zaspokajaniem potrzeby zabezpieczenia telefonu przed uszkodzeniem. Obecnie obudowy (kiedyś pokrowce - fuuuj) to nie tylko ochrona sprzętu. To również jedna z form wyrażenia własnej osobowości. Różowa obudowa z wystającymi uszami à la króliczek Playboja? Nie ma sprawy. Obudowa obklejona w całości cekinami? Żaden problem. Czarna i stonowana ale z otworem mającym zapewnić widoczność logo producenta telefonu? Proszę bardzo.

Osobiście nie używam żadnej obudowy. Ani na tablet, ani na telefon. Mam oczywiście stosowne 'ubranka' na czas transportu w torbie, ale nie stosuję żadnej ochrony permanentnej. Jest to z mojej strony dość ryzykowne posunięcie, zwłaszcza, że nie obchodzę się z tym sprzętem jak z jajkiem. Oba sprzęty zdążyły już wylądować na ziemi. Tak bez pytania i mojej zgody. Niezależności im się zachciało...

W każdym razie w żadne ubranka i tak ich nie będę wciskał. Po pierwsze bardzo zmniejsza się przy tym wygoda użytkowania. Po drugie zaś - estetyka. Wkładać te sprzęty w obudowę, to jak kazać pięknej kobiecie przyodziać tradycyjny strój żeńskich przedstawicielek świata muzułmańskiego.

A co z delikatnością tych urządzeń? Cóż, uważam, że nie są one wcale bardziej delikatne od innych sprzętów komputerowych. One są po prostu z racji swej mobilności, a więc i sytuacji w jakich są używane, bardziej narażone na nieszczęśliwe wypadki. Jeśli ma się tego świadomość, to wystarczy w sytuacjach potencjalnie niebezpiecznych, mocniej chwycić tablet czy telefon. Do tego nie trzeba dodatkowej ochrony.

A Ty? Zakładasz obudowę na swój sprzęt?
Elektroniczny - dodam, by pozbawić co niektórych sposobności na 'błyskotliwy' komentarz. ;)

2 komentarze:

Krzysztof Kupiński pisze...

Odpowiadając na ostatnie pytanie muszę się odwołać do frywolnego skojarzenia i cofnięcia w czasie. Około dziesięć lat temu eseldowska młoda posłanka robiła akcję uświadamiającą zagrożenie chorobami przenoszonymi drogą płciową. Hasło akcji to: "Załóż gumę na instrument".
jedne z kabaretów podchwycił temat i pozwolił sobie na odegranie skeczu, gdzie dzielna młodzież z SLD docierała do wiosek i przysiółków. Rozdawali prezerwatywy i broszury zachęcające do ich używania gumek.
Po miesiącu w jednej z wiosek pojawił się dziennikarz i zadawał pytania dotyczące tej akcji. Zatrzymał jednego z mężczyzn:
- Czy używa pan prezerwatyw?
- Ano używam.
- A często?
- Codziennie... ale do dupczenia to zdejmuję.

Martin Zalewski pisze...

Pamiętam nawet taką piosenkę:
"Załóż gumę na instrument! Ło! Ło! Ło! Ło! Je! Je! Je!" ;)
Big Cyc chyba.

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI