22:31

Miesiąc Bez Komputera, Dzień 12. NIE PRZESZKADZAĆ


NIE PRZESZKADZAĆ

Nie wyłączam telefonu. Mam tu oczywiście na myśli tylko świadome wciśnięcie przycisku OFF. Wyłączenie z powodu rozładowania się nie liczy. Odkąd zaopatrzyłem się w telefon komórkowy, jeszcze chyba nigdy nie wyłączałem go z własnej woli. Przez trzynaście lat użytkowania tego sprzętu, gdyby nie jego zawieszanie czy rozładowanie, mógłbym obejść się bez przycisku wyłączającego telefon. Nawet w samolocie przełączam go tylko w tryb samolotowy.


Szczerze przyznam, że próba uświadomienia sobie dlaczego tak jest, to niezwykle niewdzięczne zadanie. Dlaczego nie wyłączam sprzętów mobilnych nawet na noc? Nie potrafię znaleźć żadnego logicznego uzasadnienia. Jest to tym bardziej bez sensu, że obecnym telefonom, które pożerają baterię jak szalone, taki mały odpoczynek też by chyba dobrze zroibił.

Błyskawiczny dostęp do wszystkich funkcji telefonu? Może to jest dobry powód? Ale ile razy rzeczywiście musiałem natychmiast gdzieś zadzwonić lub natychmiast opublikować coś w sieci? Nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Nie mówiąc już o tym, że udostępnianie w internecie czegokolwiek w nocy, jeśli nie jest się redaktorem serwisów newsowych, jest kompletnie bez sensu.

Może liczy się to, że ja jestem cały czas dostępny? Tylko po co? Dla kogo? Ile razy ktoś dzwoni w nocy ze sprawą nie cierpiącą zwłoki? Ktoś czasem dzwonił, nie powiem że nie. Ale to były rozmowy o których dzwoniący następnego dnia zwykle nic nie wiedział. A jak coś sobie przypominał, to tego żałował i jak najszybciej chciał zapomnieć.

Pamiętam jak się ojcu dziwiłem, że wyłącza swój telefon na noc. I to właśnie telefon, który na jednym ładowaniu dwa tygodnie uciągnie, a nie jakiś prądożerny, jednodniowy smartfon. Teraz się dziwię, że się dziwiłem. Ale zachowania i tak nie zmieniłem i sprzętu nie wyłączam. Bo choć nie ma powodu by tego nie robić, nie widzę też powodu dla którego miałbym to robić.

Okazuje się, że z powodzeniem można zastosować rozwiązanie pośrednie. Telefon prawie wyłączony? Zdziwią się niektórzy. W pewnym sensie tak. Otóż platforma iOS, system operacyjny mobilnych urządzeń Apple, posiada bardzo ciekawą funkcję 'Nie przeszkadzać'.

Jest to bardzo sprytna opcja, która sprawia, że gdy jest ona włączona, nie dostajemy absolutnie żadnych powiadomień o nieodebranym połączaniu, o nowej wiadomości, o mailu czekającym na przeczytanie, o komentarzu do materiału opublikowanego w jakimś portalu społecznościowym itd. Czym więc różni się ona od wyłączenia telefonu? Ano tym, że po pierwsze mamy cały czas dostęp do jego możliwości z których w pełni możemy korzystać, nie będąc przy tym bombardowanym różnymi powiadomieniami. Po drugie zaś, mimo wszystko, cały czas pozostajemy dostępni dla innych. Można bowiem ustawić, że konkretnych kontaktów lub całej jej grupy, funkcja nie blokuje. A co jeśli dzwoni z ważną sprawą ktoś, kto wśród uprzywilejowanych kontaktów się nie znajduje? Wtedy, jeśli tylko wykaże się pewną natarczywością (co przecież w sprawach istotnych jest wręcz wymagane), i będzie dzwonił powtórnie w odstępie nie krótszym niż 3 minuty, to funkcja przepuści i jego połączenie.

Idea jest więc wg mnie znakomita. Szwankuje tylko mechanizm. Otóż nie działa to w ten sposób, że przychodzące połączenia nie są po prostu odbierane. One są odrzucane, co w skrajnych przypadkach może prowadzić do nieporozumień.
Co innego przecież nie odebrać, a co innego kogoś odrzucić.

2 komentarze:

Krzysztof Kupiński pisze...

Znam to ustrojstwo i sam z tego korzystam:-)

Martin Zalewski pisze...

Wiedzą czego ludziom trzeba. :)

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI