22:28

Miesiąc Bez Komputera, Dzień 14. KONSUMPCJA


KONSUMPCJA

Za pomocą iPada można jeść. Pożerać wręcz. Treści w sieci. A dzięki sprytnym programom, także i offline. Przewaga ilościowa pochłanianych materiałów w stosunku do tego, co czytałem za pomocą laptopa, jest wręcz porażająca.


Jakoś nie miałem nigdy zwyczaju zaglądania na serwisy newsowe. I to nawet w czasie studiowania dziennikarstwa, co niejako wymuszało na mnie konieczność bycia na bieżąco z tym, co dzieje się w kraju i na świecie. Ok, przez kilka miesięcy prenumerowałem Wyborczą. Regularnie też czytałem Newsweek, który już będąc w Niemczech, zamieniłem na Politykę. Zauważmy jednak, że poza Polityką, mówię tu cały czas o wydaniach 'analogowych'. Internet był dla mnie źródłem z którego czerpałem raczej infotainment, niż informacje z prawdziwego zdarzenia.

Obecnie, za sprawą Feedly i Pocket, na nowo poczułem, czym jest głód wiedzy i informacji. A dzięki wygodzie i przystępności tych dwóch programów, w połączeniu z atutami tabletu, głód ten mogę w pełni zaspokoić.

Feedly poznałem trochę przez przypadek, a trochę z konieczności. Gdy Google ogłosił, że w ciągu liku następnych miesięcy zamknie Google Reader, czyli umiłowany przeze mnie i każdego dnia używany czytnik kanałów RSS, trzeba było zawczasu rozejrzeć się za alternatywą. Rozwiązanie przyszło szybko. W końcu nie byłem jedyną osobą rozpaczającą po Readerze. Feedly okazał się nie tylko godnym następcą Google'owego Czytnika, ale też wygodą, estetyką i funkcjonalnością przebił rozwiązanie Google.

Pocket to już z kolei program, który wyszukałem świadomie, wiedząc czego chcę. Pocket to platforma dzięki której znalezione w sieci ciekawe artykuły, można 'schować do kieszeni'. Do przeczytania na później. I to nawet online! Idealny wręcz sposób na uczynienie sobie własnej, spersonalizowanej gazety codziennej, umilającej czas jazdy do i z pracy. Podobne rozwiązanie stosowałem wcześniej z Kindle, więc Pocket stał się jednym z pierwszych programów, jakie pobrałem na tablet i smartfon.

Oba programy są oczywiście multiplatformowe i synchronizowane online (niech żyje chmura!). Oznacza to, że niezależnie od tego z jakiego urządzenia korzystamy, zawartość programów zawsze będzie taka sama i w pełni aktualna. Można więc śmiało rozpocząć lekturę jakiegoś tekstu online, po czym wysłać go do Pocket i kontynuować czytanie już offline w podróży na tablecie. A dokończyć ukradkiem w pracy na smartfonie. ;)

Dodatkową zaletą, znacznie poprawiającą komfort lektury jest fakt, że w obu tych programach otrzymujemy do czytania tylko to, co najważniejsze - tekst i ewentualnie kilka ilustracji. Można więc w pełni skupić się na lekturze. Bez przebijania się przez reklamy, jakieś kolorowe pierdółki odwracające uwagę czy totalnie mnie denerwującego skakania po kilku podstronach, by przeczytać jeden tekst.

Konsumpcja treści jest więc tak wygodna i przyjemna, że nie tylko nadrobiłem zaległości w tekstach "na później", ale też nieustannie dodaję do czytnika Feedly nowe źródła newsów, by zaspokoić apetyt na wiedzę, rosnący w miarę czytania. Gdy doda się jeszcze do tego walory poręcznego tabletu, nie trudno się dziwić, że od lektury ciężko się oderwać.

No to spadam, bo widzę, że coś nowego do czytania przyszło.

2 komentarze:

Krzysztof Kupiński pisze...

Na razie jeszcze zostaję na Google Reader i czekam, co zaproponują mi rozszerzenia do przeglądarki Chrome. Teraz korzystam z programiku Checker Plus.
Żeby pokręciło tych, którzy chcą zabrać mój ulubiony czytnik.

Martin Zalewski pisze...

Zamknięcie tłumaczyli małym zainteresowaniem. Ciekawe więc jakie jest dla nich wystarczająco duże zainteresowanie, by móc kontynuować jakiś projekt, skoro ponad milion nowych użytkowników, których w ostatnim czasie zyskał Feedly, to mało. A przecież to tylko jedno z wielu miejsc, do których emigrowały porzucone przez Google sierotki.

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI