22:04

Miesiąc Bez Komputera, Dzień 15. PÓŁMETEK


PÓŁMETEK

Minęła połowa Projektu Miesiąc Bez Komputera, mającego na celu sprawdzić jak to właściwie jest z tą teorią o Erze PostPC.

Nie będę się długo rozwodził nad przemyśleniami na półmetku. Na dłuższe refleksje przyjdzie czas po zamknięciu sprawy. 

Na początku przedsięwzięcia w ogóle nie kusiło mnie, by zorganizować sobie nowy sprzęt komputerowy. Cieszyłem się tym projektem, starając się zweryfikować, ile można wycisnąć z tabletu i smartfona, nie mając komputera. Później przyszedł moment, że bardzo zapragnąłem, by mój zniszczony laptop w jakiś cudowny sposób się naprawił, bym mógł z niego korzystać.


Sytuacja była o tyle dziwna, że najbardziej chciałem na laptopie grać. A szczerze mówiąc, nie pamiętam kiedy ostatnio to robiłem, mając nawet w pełni sprawny i gotowy do gry sprzęt. Prawdopodobnie było to więc kuszenie zakazanego owocu. Laptop stawał się tym bardziej atrakcyjnym sprzętem, im bardziej nie chciałem z niego korzystać. Kusiciel jeden.

Ostatecznie uszkodzony sprzęt trafił w końcu do serwisu, gdzie mądrzy i dobrze ceniący swoją pracę panowie, doprowadzą go do stanu użytkowalności.

Pojawił się też w mej głowie cwany pomysł, by zaopatrzyć się w klawiaturę widoczną na fotografii zdobiącej ten tekst. Ale czy nie byłoby to zaprzeczenie Miesiąca Bez Komputera? Czyż taki zestaw nie czyni ze sprzętu netbooka? Choć chcąc być ścisłym, to pół-netbooka. Więc może to nie taki zły pomysł?

Tymczasem, wszystkich, którzy dotrwali ze mną do tego momentu i mnie w tej drodze wspierali, zapraszam na mały poczęstunek. Pół kawałka z metką - czyli półmetek dla każdego. Smacznego! ;)

2 komentarze:

Baba ze wsi pisze...

Ha, jednak klawiatura wygodniejsza, że za nią tęsknisz? :D
Mnie ciekawi jedno, czy finał będzie oznaczał oddanie laptopa biednym dzieciom, czy jednak mimo iż da radę bez komputera - jest on po prostu komfortem domowym, którego się nie pozbywa.

Dla mnie to tak trochę jak słuchać muzyki z walkmana/mm3 czy innych wynalazków, a słuchać z wieży ;)

Martin Zalewski pisze...

Oczywiście, że fizyczna klawiatura jest lepsza. Nigdy nie twierdziłem inaczej. Co nie znaczy jednak, że na klawiaturze dotykowej pisze się niewygodnie. Kwestia sprzętu i oprogramowania. Do tej klawiatury na zdjęciu podchodzę na zasadzie - lepiej mieć niż nie mieć. Bo z pewnością niezbędna nie jest. :) Przed zakupem powstrzymuje mnie jeszcze cena, ale zapewne w końcu i tak ulegnę.

Jeśli zaś chodzi o powrót do pracy na komputerze, to już teraz wiem jak będzie to wyglądało. I choć póki co nic wiecej na ten temat nie napiszę, to już to, co właśnie stwierdziłem, mówi bardzo wiele.

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI