01:54

Amazon Kindle 4 'Classic'


Czy czytanie książek (i wszelkich innych tekstów) na sprzęcie elektronicznym może być tak samo wygodne, jak lektura pachnącej świeżym drukiem książki? Czy książki i czasopisma, których nie można fizycznie wziąć do ręki, to dobra alternatywa dla przyjemnie szeleszczącego papieru? Po ponad dwóch tygodniach użytkowania czytnika Kindle, będąc w pełni świadomym wypisywanych wyrazów, mogę z całą stanowczością stwierdzić, że  dla mnie przyszłość jest e-bookowa. Ale po kolei...


Niestety, nie dane mi było zbyt długo cieszyć się swoistym podekscytowaniem, wynikającym z oczekiwania na dostarczenie zamówionego produktu. Mój Kindle trafił bowiem w me ręce niecałe 36 godzin od zamówienia sprzętu na amazon.de (dla preferujących domenę .com). Ale tak to już jest w kraju, w którym działa internetowy kolos. Plotka głosi, że niebawem również link 'amazon.pl' będzie aktywny.

Czytnik został dostarczony w niewielkim kartoniku, który przed otwarciem wzbudził moją obawę, że nie zapakowano do niego mojego Kindle'a. Na szczęście okazało się, że to wrażenie spowodowane było wagą sprzętu: 170 gram, co przy wymiarach 166 mm x 114 mm x 8,7 mm, daje efekt kompaktowości i lekkości. Dla porównania - Kindle jest nieco mniejszy od typowego egzemplarza mangi, nie grubszy zaś od ołówka.


Większość powierzchni zajmuje 6 calowy ekran w technologii e-papieru. I to on właśnie jest tym co sprawia, że e-czytanie jest równie przyjemne, jak w przypadku tradycyjnej lektury tekstów pisanych. Tu ważna uwaga - nie każdy sprzęt, który nazywany jest przez producentów i sprzedawców czytnikami e-booków, wyposażony jest w tego rodzaju ekran. W efekcie czytanie na takowym (nie e-papierowym) sprzęcie nie różni się od czytania na laptopie, smartphonie czy innym tablecie. I nie ma kompletnie nic wspólnego z doświadczeniem e-papieru. A różnica jest ogromna! E-papier nie świeci, jak wszystkie inne wyświetlacze, gdyż po prostu nim nie jest. Jest ekranem zawierającym atrament. Czyli de facto do utworzenia literek, które tworzą tekst, stosuje się taki sam materiał co w tradycyjnej drukarni. Śmiało więc można stwierdzić, że książka jest na ekranie drukowana.


Korzyści są z tego wielorakie. Oczy mniej się męczą niż podczas czytania z wyświetlaczy. Tekst na ekranie  jest tak samo widoczny pod dowolnym kontem patrzenia. Oczywiście w zakresie nie przekraczającym 180 stopni. Długi czas działania po jednym naładowaniu baterii, co wynika z faktu, że e-papier potrzebuje prąd tylko do zmiany wydrukowanej zawartości (będę się trzymał tej terminologii). Dość powiedzieć, że po prawie trzech tygodniach użytkowania Kindle'a i przeczytaniu w tym czasie niespełna 2000 stron, bateria jest nadal w 1/3 naładowana. A trzeba wam wiedzieć, że jedna strona książki nie jest równa jednej stronie na ekranie czytnika. Już dawno więc przekroczyłem obiecane przez producenta 2000 odświeżeń ekranu, a mimo to nadal nie muszę podłączać sprzętu do prądu.

Jest jeszcze jedna, równie cenna właściwość e-papieru. Zdarzyło się wam kiedyś nie móc przeczytać jakiegoś tekstu lub w ogóle zobaczyć co jest na ekranie komputera (tabletu, telefonu), gdyż padające na niego światło tworzyło z jego powierzchni lustro? E-papieru ten problem nie dotyczy!


Czyli ekran bez wad? Cóż, niekoniecznie. Specyfikacja działania tego rodzaju ekranów sprawia, że po każdym odświeżeniu zawartości mogą (aczkolwiek nie muszą) pozostać pewne ślady wydrukowanych wcześniej treści. Najlepiej będzie, jeśli wyjaśnię to za pomocą doświadczenia. Weź do ręki dowolną, najbliższą ciebie książkę. Otwórz ją na dowolnej (zadrukowanej) stronie. Czy widzisz prześwitujące z kolejnych (poprzednich) stron ślady tekstu? Tak właśnie, tylko znacznie delikatniej, wygląda to na e-papierze. Przy czym efekt ten znika po kilku zmianach strony, gdyż ekran jest wtedy całościowo odświeżany i czyszczony z niepotrzebnych pozostałości po przeczytanej już treści. Dla lubiących się czepiać będzie to zapewne wada. Dla mnie osobiście te 'prześwitujące strony' jeszcze bardziej symulują czytanie książki w wydaniu tradycyjnym.

Pewną niedogodnością może być brak koloru. Ale jeśli czytnika chcemy używać zgodnie z jego przeznaczeniem czyli do czytania, to nie powinno stanowić to żadnego problemu. Tym bardziej, że Kindle wyposażony jest  w ekran Pearl o rozdzielczości 800x600 (167dpi) z 16 poziomami szarości, co składa się na najlepszy e-papier dostępny w czytnikach.

Ponieważ Kindle Classic (przez Amazon zwany po prostu Kindle) to nie Kindle Toutch, sam ekran nie wystarczy, by moc w pełni wykorzystać możliwości sprzętu. Wyposażono go więc w zestaw przycisków:


Mamy zatem bardzo wygodne przyciski zmiany stron po obu bokach urządzenia. Klawisz [NEXT PAGE] jest dwa razy większy od [PREVIOUS PAGE]. (W Kindle Touch zrezygnowano nawet z nich, co w moim odczuciu całkowicie dyskwalifikuje ten sprzęt.) Pozostałe przyciski służą do powrotu do poprzedniego ekranu [BACK], wywołaniu klawiatury ekranowej [KEYBOARD], nawigacji kursorem i wyboru opcji [5-WAY CONTROLLER] oraz do wywołania [MENU] kontekstowego. Przy wejściu na kabel USB na dole Kindle'a znajduje się przycisk włączenia i wyłączenia czytnika [ON/OFF].

Padło przed chwilą pojęcie 'klawiatury ekranowej', które jest ważne, gdyż dość znacząco zmniejsza ona atrakcyjność możliwości wprowadzania notatek. O ile bowiem w przypadku krótkich tekstów nie jest to jakoś wielce uciążliwe, o tyle próba napisania czegoś dłuższego mogłaby zakończyć się rzuceniem sprzętem o ścianę. A skoro już o pisaniu mowa, wyświetlana klawiatura nie zawiera polskich znaków. Jeśli więc chcemy np. stworzyć kolekcję (które służą do organizacji książek na czytniku) o nazwie 'Wiedźmin', będziemy musieli zadowolić się 'Wiedzminem'. Jeśli tylko nie będzie nam się chciało zarządzać kolekcjami przy pomocy programu "Kindle Collection Manager", który likwiduje ograniczenie ogonkowe.

Kindle 4 wyposażono w 2 GB pamięci, z których około 1,25 GB to przestrzeń udostępniona użytkownikowi dla jego danych. Mało? No to dostajesz gratis jeszcze 5 GB na koncie Amazona. Jeszcze mało? A wiesz, że dla ogromnej większości e-booków 1 MB to dużo za dużo? Taki na przykład "Kapuściński non-fiction" - 600 stronicowa kobyła, zajmuje 962 KB. Łącznie więc można pomieścić ponad 6500 takich e-booków (prawie 4 miliony stron!). Zanim więc stwierdzisz, że to nadal mało, odpowiedz sobie na pytanie - ile książek, tych papierowych, zawiera twoja biblioteczka?

Wspomniane 5 GB na koncie Amazona to przestrzeń specjalnej skrzynki pocztowej, przypisanej do każdego urządzenia Kindle. Tam też trafiają wszystkie zakupione w Amazonie pozycje e-książkowe (przy czym one nie zabierają nam przestrzeni dyskowej). Do tych zasobów mamy cały czas bezpośredni dostęp z poziomu czytnika, dzięki bezprzewodowemu połączeniu z internetem (WiFi). Efekt - w przeciągu kilkudziesięciu sekund możemy czytać dowolną pozycję z naszych zasobów.

Połączenie internetowe nie służy oczywiście tylko do zarządzania książkami i synchronizacji zakładek. Link do Kindle Store to jedna z opcji w menu czytnika.


Jest również przeglądarka internetowa, choć słusznie uznana za część eksperymentalną oprogramowania. W tym akurat przypadku określenie 'przeglądarka' nabiera dosłownego znaczenia. Ciężko mi bowiem wyobrazić sobie, że ktoś zechciałby pisać maile czy posty na forach, korzystając z klawiatury ekranowej. Tym niemniej dobrze, że taka opcja istnieje.

Otrzymujemy jeszcze jedną, bardzo przydatną możliwość wykorzystania połączenia z siecią. Jeśli podczas czytania natrafimy na coś, co wzbudziło z jakichś powodów nasze zainteresowanie, np. nieznany termin lub podejrzenie o lanie wody autora, bardzo szybko, bezpośrednio z czytanej przez nas strony książki, możemy przeszukać Google czy Wikipedię.

Nie zapominajmy jednak, że najważniejszą funkcją czytnika jest umożliwienie nam czytania. [Swoją drogą nazwa 'czytnik' jest chyba dość myląca. Wszak to my czytamy, a nie on...] Czytać zaś za jego pomocą możemy pliki w następujących formatach: Kindle (AZW), TXT, PDF, niezabezpieczone MOBI, PRC.  Natomiast po konwersji, której dokonać można na wiele nieskomplikowanych sposobów, Kindle obsłuży również pliki z rozszerzeniami: HTML, DOC, DOCX, JPEG, GIF, PNG, BMP. Raczej więc nie powinno być problemów z odczytaniem jakiejkolwiek e-książki.

Ale na książkach czytanie się nie kończy. Również lektura czasopism sprawdza się znakomicie. Specjalne wersje na Kindle wydaje już 'Polityka', 'Tygodnik Powszechny' oraz 'Gazeta Wyborcza'. Co więcej, istnieją programy i rozszerzenia do przeglądarek internetowych, które umożliwiają stworzenie własnej gazetki z artykułów dostępnych w sieci. Znalazłeś na jakiejś stronie ciekawy artykuł, którego jednak z braku czasu nie możesz przeczytać lub też chciałbyś go zachować na później? Klik i tekst leci do Kindle'a. Możesz je wysyłać pojedynczo, albo gromadzić by później przesłać wszystkie razem w formie gazetki. Subskrypcje z Czytnika Google? Klik, jednorazowa konfiguracja i zawartość obserwowanych kanałów RSS wysyłana jest w ustalonych przez ciebie odstępach czasu o zdefiniowanej porze. Proste i genialne zarazem. To samo można zrobić z Kalendarzem Google.

Przy wszystkich zaletach e-papieru i funkcji wykorzystującego go Kindle'a, przy dodatkowej funkcjonalności o jaką wzbogacają czytnik jego fani, przy wygodzie jaką zapewniają wymiary i waga urządzenia, brak oprogramowania w języku polskim jest niczym. Zwłaszcza, że mamy do dyspozycji język niemiecki (oraz angielski, francuski, hiszpański, włoski i portugalski). Oczywiście brak naszych narodowych ogonków dotyczy tylko firmware. W publikacjach nie ma już najmniejszego problemu z wyświetlaniem  polskich znaków diakrytycznych.

Najlepszą charakterystyką sprzętu są jednak nie jego parametry i inne właściwości, tylko to czy jego właściciel jest z niego zadowolony. Ja natomiast nie pamiętam, kiedy ostatnim razem byłem tak usatysfakcjonowany zakupem. Ani razu podczas użytkowania Kindle'a nie pomyślałem, że coś jest źle zrobione albo czegoś brakuje. Za to wielokrotnie zdarzało mi się pomyśleć: "Ooo!", gdy odkrywałem kolejną z jego możliwości.

Przeprowadziłem niedawno mini badanie wśród znajomych, które wykazało, że generalnie można ludzi podzielić na czytających książki i tych, którzy trzymają się od nich z daleka. Co ciekawe, nie istnieją żadne podkategorie w rodzaju 'czytający mało' lub 'czytający dużo'. Po prostu jeśli już ktoś czyta, to czyta dużo. Tym niemniej, zaopatrzenie się w czytnik e-booków Kindle polecam wszystkim, nawet tym, którzy do tej pory książki (w jakiejkolwiek formie) trzymali na dystans.

Czynię to mając świadomość, że tak jak zakup gitary nie uczyni z nikogo od razu Santany, tak też Kindle nie musi sprawić, że wszyscy nagle pokochają czytanie książek. Ale przecież swój pierwszy rower też dostaje się zwykle w momencie, kiedy o jego użytkowaniu nie ma się bladego pojęcia. Za to gdy już się pojmie o co chodzi i złapie bakcyla, nie traci się go już nigdy.


Wszystkie ilustracje zamieszczone w tym tekście pochodzą ze strony amzazon.com

66 komentarzy:

Andrew Vysotsky pisze...

Ja osobiście zdecydowanie i absolutnie przedkładam papier nad e-papier. Dotąd jednak nie pomyślałem, iż czytnik może być formą, która gadżeciarzy, którzy stanowią większość młodego pokolenia, przyciągnąć do czytelnictwa. To nieco zmienia moje nastawienie. Pozdrawiam

FoxyBeard pisze...

Jestem chyba zbyt staroświecki, ale śmieszy mnie ten gadżeciarski wyścig. Ajpady, Ajpody, Ajpedy, Ajfony, Omnie, sromnie... Jeszcze żeby to naprawdę było bardzo przydatne, jak wehikuł czasu jakiś, czy teleporter. Ale sprzęt do czytania "książek"? Przeraża mnie ten technologiczny pęd.

Martin Zalewski pisze...

Dla mnie osobiście e-czytnik to nie gadżet, jak zdajecie się sugerować. Dla mnie to sprzęt, który pozwala mi cieszyć się lekturą polskojęzycznych książek, będąc cały czas na emigracji. To komfort lektury, jaką zapewnia zwykła książka, wzbogacony o wiele udogodnień.

Nigdy nie stroniłem od czytania. Nie jest więc też tak, że to Kindle pokazał mi, jak wspaniale jest zanurzyć się w lekturze. On mi dał możliwość powrotu do tego stanu.

Baba ze wsi pisze...

Bardzo interesujący sprzęcik.
A jednak... jestem okropną czytaczką - czytam przy jedzeniu, do poduszki, w pociągu, w kąpieli...
I o ile książkę da się wyczyścic (do pewnego stopnia) i wysuszyć, a do tego z reguły ich nie wyrywają z ręki (choć np. Boże stworzenia Herriota w serwisach aukcyjnych dochodzą 100 zł i sama miewałam brzydkie myśli w bibliotece ;) ), o tyle nie wyobrażam sobie tej e-ksiązki pod sosem pomidorowym lub przypadkowym zesliźnieciu z półeczki na wannie. Ani podkładania sobie ustrojstwa pod poduszkę, gdy znuży sen...

Baba ze wsi pisze...

P.s. ja wiem, że nie wypada wybrzydzać w cudzym domu, a takim miejscem jest i blog... ale czy bardzo odczułbys brak kodów weryfikacyjnych dla komentujących? Na blogspocie raczej nie atakują specjalnie spamboty :)

fri2go pisze...

Ciekawe podejście do tematu.
Gdy mocno zmieni się nasz rodzimy rynek książek, a i Kindle trochę stanieje, na pewno się w taki sprzęcik zaopatrzę.
A na razie, konsekwentnie wykorzystuję egzemplarze w pełni namacalne i papierowe :)

Martin Zalewski pisze...

Mam inne doświadczenia w tej kwestii (na starym blogu), ale w sumie nic nie szkodzi spróbować. :)

Bati pisze...

Wbrew pozorom, Kindle to nie iPad, to nie jest gadżet, a coś, co fizycznie jest w stanie zastąpić starą, dobrą książkę.
Wbrew temu co Martin mówi, mam Kindle'a Toucha i jest całkiem wygodny, a do 'pyknięć' można się szybko przyzwyczaić. Jest to technologia stawiająca dopiero pierwszy kroki, ale już teraz są prototypy ekranu eInk wyświetlającego kolory.
A problem z polskimi znakami, niektórymi książkami zniknie, gdy amazon wejdzie do Polski.
PS. Jedyna irytująca rzecz to brak obsługi EPUBów, czyli np. e-booków z Empika, które dodatkowo są zabezpieczone DRM-em i których nie da się wgrać na Kindle'a bez ich piracenia;). Czyli pozostaje czekać na amazon.pl

Bati pisze...

Swoją drogą, Touch zawiera obsługę audio i Kindle czyta sam książki z amazonu w języku angielskim :P.
I audiobooki też.

Martin Zalewski pisze...

Miałeś problemy z polskimi znakami w książkach? Bo ja tego nie doświadczyłem.
A Empik to Cię chyba nie lubi. Bo mi oferuje format MOBI. Jeśli zaś bym się na EPUB zdecydował, to bez DRMu bym dostał. :P

Martin Zalewski pisze...

Tu gadżeciarstwem już mocno zalatuje. A najbardziej promowany obecnie Kindle Fire to prawdziwy gadżet. Nawet sam Amazon nie ukrywa, że jest to ich odpowiedź na iPada, a nie czytnik e-booków.
BTW Długo już jesteś posiadaczem Toutcha?

Martin Zalewski pisze...

Mamy zdecydowanie inne podejście do książki, jako do przedmiotu. Ja o swoje zawsze dbam o nie, jak o oko. I to oko przyjaciela. By nawet draśnięcia nie było. Rysy najmniejszej.

alison2 pisze...

nigdy nie przypuszczalam, ze przekonam sie do tego sprzeciku ale od kiedy zaczelam regularnie jezdzic autobusem z zapasem ksiazek do czytania z zazdroscia spogladam na pana, ktory jezdzi ta sama linia co ja i jest szczesliwym posiadaczem kindle... co prawda istnieja ksiazki ktore po prostu musze miec w wersji papierowej jednak w przypadku pozostalych mozliwosc korzystania z kindle coraz bardziej mnie pociaga...

Bati pisze...

Czasami miałem, np. w książkach technicznych.

Bati pisze...

Od grudnia. Czy ja wiem, czy gadżeciarstwem. Kindle Fire to tablet, nie ma eInka, osobna półka.
Bardzo przyjemna jest funkcja 'odtwarzania audiobooków', czyli praktycznie mp3'jek. Czekam tylko na ulepszenie KindleOSa, tak by jednak można było więcej na nim robić. Tzn., widziałem w sumie rozbudowaną funkcję orientacji do Toucha, ale to trzeba jailbreakować, a mi się w sumie nie chce zbytnio tego robić, no i chyba nielegalne to jest:P. A modyfikacji jest dość sporo, z tego co widziałem, więc przydałoby się je wprowadzić do OSa.

Martin Zalewski pisze...

Dziwności jakieś. Skąd przecież Kindle może wiedzieć, że dana książka jest z gatunku technicznych? I takich nie toleruje, przynajmniej w języku PL, i problemy w nich z ogonkami robi? Zagwozdka taka.
Stawiam na źle skonwertowaną książkę, a nie wadę Kindle...

I nic na temat Empiku nie powiesz? ;)

Martin Zalewski pisze...

Od grudnia? Jak Ci się udało tego dokonać?

Martin Zalewski pisze...

Twoja wypowiedź to znakomite potwierdzenie dwóch faktów:
1. Dopóki czytnik e-booków traktowany będzie jako gadżet, a nie narzędzie, które w wymierny sposób da nam pewne korzyści, dopóty wiele osób będzie twierdziło, że to nie dla nich. Choć zdanie sobie najczęściej wyrabiają nie mając choćby najmniejszej styczności z e-papierem.
2. Książka i e-książka nie są w opozycji! To że korzystam z telefonu komórkowego nie oznacza, że nigdy nie ruszę stacjonarnego, a tym bardziej nie skorzystam z budki telefonicznej.

Bati pisze...

Zamówiłem z amazonu? Touch jest bodajże od listopada w sprzedaży.

Martin Zalewski pisze...

Tą oto wypowiedzią potwierdziłeś moje wcześniejsze przypuszczenia, że tak samo jesteś posiadaczem Kindle Toutch, jak ja nowiuśkiego Ferrari...

Bati pisze...

Ciezki argument rzucasz:<.
http://i39.tinypic.com/xcrcic.jpg
To jakie to ferrari masz?

Martin Zalewski pisze...

Póki się nie znamy z widzenia, a na fotografii nie ma Twojej twarzy, takie zdjęcia niczego nie dowodzą. Uwierzyłbyś mi, że jestem posiadaczem Ferrari, gdybym tu zalinkował zdjęcie w którym osoba stojąca przy takim samochodzie trzyma notatnik z napisem: "Pozdrawiam, Zalewski"? Serduszko bym sobie podarował (i myślę, że Ty też). Przy założeniu, że na ilustracji nie widać twarzy właściciela notesu?

Pal licho problemy z polskimi ogonkami, które jak twierdzisz miałeś z Kindle, gdyż jak już stwierdziłem, to raczej wina książek niż sprzętu. Można też przymknąć oko na niezwykłą niewiedzę odnośnie oferty jednego ze sklepów. Niezwykłą dla kogoś, dla kogo poruszana kwestia winna być oczywista. Ale jakim cudem udało Ci się zamówić Kindle Toutch w czasie, gdy dostępny on był tylko i wyłącznie w USA? Dla reszty świata udostępniono go 3 lutego, a wceśniej nie wiedziano nawet czy Amazon w ogóle będzie go eksportował... I mi teraz nie pisz, że wujek, ciocia czy inny znajomy z Ameryki Ci go przesłał. Gdyby bowiem tak było, to byś się nie dziwił na moje pytanie o sposób jego zdobycia, tylko od razu byś wyjaśnił, że transakcja odbyła się przez pośrednika. Innymi słowy - gdybyś znał realia, inaczej byś argumentował...

Bati pisze...

Nie mam ochoty pokazywać swojej facjety. Możesz wierzyć lub nie i tyle. Ja wiem, że mam Kindle'a, że kupiłem go sobie i że Amazon wysyła do Polski, i ludzie na forach też kupowali i wszystko jest ok, ale pan detektyw ma problem z trywialnoscia kupowania na amazonie.

Martin Zalewski pisze...

Wiem, że Amazon wysyła do Polski. Głupcem bym był, gdybym twierdził inaczej. Wiem też jednak, że Amazon nie wysyłał do Polski Kindle Toutch w grudniu ubiegłego roku, co próbujesz mi wmówić. Powtórzę jeszcze raz - premiera dotykowej wersji czytnika poza granicami Stanów Zjednoczonych Ameryki miała miejsce 3 lutego.

Anonimowy pisze...

Wszystko bardzo smakowicie brzmi i wygląda i z pewnością zakup tego urządzenia byłby dużą oszczędnością na mojej drukarce i papierze, jednak czy elektroniczny papier w tym modelu (bądź ewentualnie w innym) radzi sobie z tym co czytam, a więc z tekstami w podobnym formacie, gdzie z tymi znakami nie wszystkie dekodery sobie radzą: http://www.nber.org/papers/w0018.pdf ? Jeśli tak, to czy to odwzorowanie na e-papierze jest 1:1 czy jednak to oprogramowanie formatuje ten tekst?

Martin Zalewski pisze...

Drogi Anonimowy. Szkoda, że tak muszę się do ciebie zwracać, ale masz do tego pełne prawo i skoro taka twa wola, to ok.
Twoje zapytanie było dla mnie pretekstem i okazją do lektury pierwszego pdfa na Kindle'u. Wiedziałem bowiem, że nie jest to format dedykowany dla tego sprzętu, a poza tym, mam spory zapas książek w MOBI. Niemniej jednak, kontakt z twoim plikiem okazał się nadzwyczaj przyjemny i jestem pozytywnie zaskoczony. Wszystko działa sprawnie i szybko.
Krótko - odwzorowanie 1:1. Żadnych problemów z wzorami, wykresami czy tabelami. Jeśli ma się dobry wzrok, to można nawet czytać w pozycji pionowej urządzenia (po programowej poprawie kontrastu, co jest wymuszone jakością pliku). Po ustawieniu wyświetlania w poziomie, jedna strona zajmuje dwa ekrany.
Załączam kilka screenów, nadmieniając przy okazji, że Kindle robi zrzuty ekranu do formatu gif, a nie choćby jpg, na co trzeba wziąć poprawkę przy ocenie jakości wyświetlanego obrazka. Każdy z nich można powiększyć, został też opatrzony stosownym opisem.
PDF na Kindle

Anonimowy pisze...

Wielkie dzięki, choć wolałbym to już na czytniku (sic!) napisać!
Pozdrawiam
Piotrek

Martin Zalewski pisze...

Cała przyjemność po mojej stronie.
Pozdrawiam i polecam się na przyszłość.

Margerytka pisze...

Brzmi ciekawie :)
Może kiedyś się skuszę?
Na razie jednak uwielbiam prawdziwy papier:)
I faktycznie, masz rację, że albo ktoś czyta dużo, albo nie czyta w ogóle. Raczej trudno o coś pośredniego w tym temacie :)

Ania pisze...

nie rozumiem.

Martin Zalewski pisze...

Też nie rozumiem. Tego, jaki jest cel odpowiadania na komentarz w zupełnie innym miejscu, niż został on napisany... Toż to burzy spójność każdej dyskusji, w której pojawiają się cząstki rozbitej rozmowy. No chyba, że chcemy zorganizować czytelnikom zabawę pod tytułem "Ale o co chodzi? - Czyli puzzle z dyskusji". ;)

trnks pisze...

Coś poza tematem: z mojego Kindle'a 'ucieka' bateria. Rozładowuje się nawet, gdy leży nieużywany w szufladzie z wyłączonym WiFi. A gdy zaczynam czytać to bateria siada o wiele szybciej niż przypuszczałem. Powinienem napisać do Amazonu w tej sprawie?

Martin Zalewski pisze...

Jak coś jest włączone, to zawsze się rozładowuje (nawet bez korzystania z WiFi). I choć samo określenie "bateria siada o wiele szybciej niż przypuszczałem", jest bardzo mgliste i nieprecyzyjne, to mimo wszystko polecam kontakt z Amazonem. Niczego się nie ryzykuje, a można zdobyć sprawny sprzęt. I z tego co wiem, to jak się człowiek potrafi dogadać, to i stosowną rekompensatę wytarguje. ;)

trnks pisze...

Myślałem, że bateria w Kindle rozładowuje się tylko podczas zmiany stron lub innych czynności. Porozmawiam z supportem.

Martin Zalewski pisze...

"Lub innych czynności" - stan czuwania też jest czynnością. ;) Co więcej, baterie mają to do siebie, że nawet nieużywane się rozładowują. Wszystko natomiast zależy od tego, ile czasu na to potrzebują.

Anonimowy pisze...

Ja chcę sobie kupić Kindle 4 tylko zastanawiam się czy kupić na Allegro, czy kupić w amazon. W amazonie.de kosztuje 99 euro i pewnie jakieś koszty przesyłki, na Allegro jakieś 380zł z przesyłką kupione w legalnej firmie,która sprowadza z USA. Rozmawiałem ze sprzedawcą na Allegro co będzie gdy nałożą mi cło?, sprzedawca na to, żebym się nie przejmował, bo do tej pory żadnego cła na żaden kupujący płacić nie musiał, a jeśli wystąpi taka nazwijmy to "ewentualność" to sprzedawca pokrywa taki koszt.... , nasuwa się pytanie, wierzyć mu czy też nie...?
Jak już wcześniej pisałem rozważam kupienie Kindla na amazon.de, i mam pytanie czy sama procedura kupna jest trudna?, mam konto w ing banku śląskim, to wystarczy, żeby zapłacić, jak zmienić walutę ze zł na euro, no jak Martin widzisz jestem trochę zielony w temacie więc będziesz musiał mi to jakoś objaśnić :), druga sprawa. Jeżeli już będę miał Kindla będę czytał raczej jeśli nie tylko książki w języku niemieckim, wiem, że w Kindlu jest niemieckie menu co mi odpowiada i niemieckie znaki pewnie też,lecz mam inny problem, co będzie gdy natrafię na słówko które nie rozumiem? wiem, że w tym czytniku jest jakiś słownik angielsko- angielski, ale o niemieckim nie słyszałem...., da się wgrać słownik niemiecko polski i na odwrót, najlepiej z dużą ilością haseł, bo książki naukowe typowe też czytać mi się pewnie zdarzy? pozdrawiam Kamil.

Martin Zalewski pisze...

Wg mojej wiedzy, to w Polsce zakup Kindle legalnie możliwy jest tylko za pomocą amazon.com (dokładnie tak - .com, nie .de). Próbowałeś zamówić sprzęt? Bo zamówienia z Polski automatycznie przekierowywane są na domenę .com! Przed chwilą sprawdziłem osobiście, tak na wypadek, gdyby najkorzystniejszą opcją zakupu było moje pośrednictwo. ;) Amazon.de nie wysyła Kindle'i do Polski i każe zamówić przez stronę amerykańską...

Skąd więc taka rozbieżność w cenie na Allegro? Prawdopodobnie sprzedawca sprowadza z USA wersję z reklamami (które w PL nie wyświetlają się, dlatego też nie jest dostępny dla kupujących z Polski), natomiast wersja za 99 euro to sprzęt w standardzie pozbawiony reklam.

Polecam zapoznać się z radami mądrzejszego w tej kwestii ode mnie: Kindle do Polski.
W ogóle zachęcam do zapoznania się ze stroną Świat Czytników.

Co do słowników na Kindle - nie ma z nimi żadnego problemu. Niemiecko-niemiecki otrzymujesz w standardzie i to znakomitej jakości. Niemiecko-polski oraz polsko-niemiecki można bez problemu wgrać. U mnie działa. :)

PS Jeśli zdecydujesz, że jednak mimo wszystko chcesz Kindle z amazon.de, to możemy (już prywatnie) się dogadać. W takim wypadku paczka byłaby wysłana najpierw do mnie, po czym bez jej otwierania - przesłana kurierem do Ciebie.

Pozdrawiam,
Martin

Justyna pisze...

Kindle i inne urządzenia do czytania książek przestają być "gadżetami", kiedy wyjeżdża się na wakacje i na książki nie ma już miejsca. Oby tylko nie posypała się zaraz lawina oskarżeń, że jak to na książki można nie mieć miejsca (przecież można zrezygnować z majtek, olejków do opalania i jeansów) :)

Martin Zalewski pisze...

A najwięcej złego do powiedzenia na temat czytników mają zwykle ci, co ich nawet na oczy nie widzieli, nie mówiąc już o trzymaniu w rękach (a co dopiero używaniu).

Anonimowy pisze...

ja szukam tam gdzie najtaniej, a z Niemiec ile by wyszło z przesyłką?, powiedz mi, czy warto troszeczkę poczekać, aż stanieje?. Tak szczerze mówiąc to rok temu były podobne ceny, co o tym sądzisz? mówisz, że słownik bez problemu tłumaczy nawet te najbardziej skomplikowane wyrażenia? Kamil

Martin Zalewski pisze...

Jeśli szukasz najtańszej wersji, to pozostaje chyba tylko Allegro. Wszak nawet gdybym był pośrednikiem, to bez kosztów przesyłki zapłaciłbyś więcej, niż zamawiając na Allegro wraz z dostawą.
Obniżki ceny spodziewałbym się tylko w przypadku wprowadzenia na rynek jakiegoś nowego modelu. A na to się w najbliższym czasie raczej nie zanosi. (Choć nieoficjalnie słychać o Kindle Toutch z podświetleniem. Ale to tylko plotki.)
Nie, nie mówię, że "słownik bez problemu tłumaczy nawet te najbardziej skomplikowane wyrażenia". Mówię natomiast, że w standardzie jest wysokiej jakości słownik niemiecko-niemiecki (DUDEN), który w wersji papierowej jest ogromną, ceglastą kobyłą. I taki właśnie słownik jest podstawowym narzędziem pracy mojego znajomego germanisty. W kwestii słownika polsko-niemieckiego i niemiecko-polskiego raczej bym się nie spodziewał cudów, bo to rzeczy przygotowane przez pasjonatę, a nie profesjonalną redakcję.

Anonimowy pisze...

Wczoraj kupiłem sobie Kindelka na Allegro i czekam aż do mnie przyjdzie i zastanawiam się nad dokupieniem do niego futerału z lampką choć niekoniecznie. Trochę się naczytałem na forach o nich i nie wiem jakie kupić. Ceny są różne od 40 zł do nawet 300 co dla mnie osobiście jest absurdem. Ten najtańszy za około 40 zł firmy Bluecosto brudzi tylną część obudowy co mnie to z początku odstraszyło, ale jak się dłużej zastanowię to można na to coś poradzić czyli podłożyć jakąś kartkę papieru na wymiar lub folię, ale czy to pomoże? podobno pomaga, do tych futerałów sprzedawcy dodają folię ochronną na wyświetlacz, można ją samemu poprawnie założyć?, w ogóle warto zakładać folię czy raczej nie, kupić futerał ten tańszy, czy rozglądnąć się za czymś droższym np za futerałem wyścielonym zamszem za 55 zł ale bez lampki i foli w zestawie? Martin, w Tobie nadzieja:)

Kolorowy Pieprz pisze...

Ja skusiłam sie na czytnik Onyx boox i62...wiele jest opinii skrajnych w stosunku do czytników- że zapach, że dotyk książki...nie traktuje czytnika jako "zamiast" ale jako "na dodatek"...Ksiazki papierowe kupuję, czytam i wypozyczam. Jednak kupowanie 3 regału już nie jest po mojej myśli;).

Martin Zalewski pisze...

I właśnie o to chodzi, by sobie uświadomić, że książki papierowe i e-booki to nie wrogowie lecz sprzymierzeńcy, działający we wspólnej sprawie. :)

Martin Zalewski pisze...

Kupiłeś Kindle 6 września? W dniu konferencji Amazonu na której pokazano nowe modele (między innymi z podświetlanym ekranem)? Mogę wiedzieć ile zapłaciłeś? Bo po wspomnianej konferencji najtańszy model staniał do 79 dolarów/euro.

Jeśli chodzi o okładkę, to osobiście skusiłem się na oryginalną bez lampki. Co prawda kosztowała prawie 1/3 ceny samego sprzętu, ale nigdy nie żałowałem tej decyzji. Pasuje idealnie i jest trwała. Kilka razy zdarzyło mi się usiąść, mając Kindle w tylnej kieszeni spodni. Czytnikowi nic się nie stało. Jest też bardzo wygodna i nie zwiększa znacząco rozmiarów urządzenia. Tylna część jest z plastiku, a wewnętrzna strona wyścielona jest zamszem.

Natomiast z innymi okładkami nie miałem styczności. Widziałem je tylko u innych. I powiem szczerze, że już sam ich wygląd mnie odstraszał. Mocowanie na gumki? To wygląda po prostu nieestetycznie. Nie mówiąc już o tym, że wspomniane gumki nie gwarantują stabilności mocowania czytnika, przez co ten się przesuwa. W efekcie otrzymujemy otarcia na tylnej obudowie, co przez niektórych uważane jest za zabrudzenia. A to po prostu farba schodzi...

Folia na ekran? W żadnym wypadku! Jest całkowicie niepotrzebna, a może się okazać szkodliwa!

A gdyby tak tę folię nakleić na obudowę z tyłu, zamiast papieru pomiędzy nieoryginalną okładką a Kindle?

Reasumując - wg mnie nie warto oszczędzać na okładce. Ze względów zarówno estetycznych, jak i czysto pragmatycznych (ochrona sprzętu i samej obudowy). Nie warto jednak wydawać na nią więcej niż 120 zł. Tyle bowiem kosztuje oryginalna okładka (bez lampki), która jest wręcz idealna.

PS Lampka jest naprawdę aż tak potrzebna?

Anonimowy pisze...

Za Kindla zapłaciłem 360 zł i zdecydowałem się na okładkę wyścieloną zamszem, dałem za nią 70 zł z lampką, bo wydaje mi się bardziej estetyczna, niż te bez:) nie żałuje zakupu, bo ostatnio dużo czytam książki w języku niemieckim, a nie chcę mi sie za każdą płacić od 20- 70 zł, bo mi się to po prostu nie kalkuluje, wole ściągnąć z neta za free i wrzucić na czytnik. Mówisz, że amazon wprowadził czytniki podświetlane, nie chce mi się czekać, po za tym wszyscy co mają kindla 4 classic sobie cenią go bardziej niż dotykowego, który teoretycznie jest lepszy, a jednak powodzenia takiego nie ma, może choć niekoniecznie być tak z tym z podświetleniem. W każdym bądź razie czekam aż to wszystko do mnie teraz przyjdzie i nie będę musiał spędzać całych dni wpatrzonego w ekran laptopa i czytać na nim książki, bo bolą mnie oczy. Ciekaw jestem czy dobrej jakości jest słownik, wbudowany jest niemiecko-niemiecki, a polsko niemiecki i na odwrót będę sobie musiał dograć i wierzę, że czytnik jak i słownik spełni moje oczekiwania.

Anonimowy pisze...

A właśnie wypowiedź się więcej coś na temat foli. Pomyślałem sobie, że jak rozpakuje urządzenie ściągnę te fabryczne ofoliowanie, to pasowałoby jakąś na ekran założyć, bo wydaje mi się, że ten ekran jest delikatny, mogę go dotknąć palcem, porysować itp, folia byłaby odpowiednia.

Martin Zalewski pisze...

Nie ma czegoś takiego, jak "fabryczne ofoliowanie" na Kindle. :)
Ekran jest ponoć delikatny, ale mój czytnik, przy normalnym obchodzeniu się (czyt. przy nie traktowaniu jak jajko), nie ma ani jednej skazy na ekranie. Natomiast wypowiedzi użytkowników, którzy skusili się na folię są bardzo odstraszające od tego wynalazku. Bardzo ciężko dokładnie przykleić (powstają brzydkie bąbelki), traci się kontrast, a po próbie pozbycia się folii, zostaje po niej klej, który trudno usunąć! Niektóre folie nawet odbijają światło, co sprawia, że traci się największą zaletę e-papieru...
A skoro masz okładkę, to tym bardziej nie trzeba ci folii. :)

Anonimowy pisze...

No gdyby nie Ty to pewnie kupiłbym folię i ją próbował nakleić, nie pomyślałem zupełnie o tym, że folia może odbijać światło, no ale po to są takie fora, żeby się dowiedzieć:)- na pewno nie kupię foli! o "fabrycznym ofoliowaniu Kindla" miałem na myśli tą folię którą masz na wyświetlaczu bezpośrednio po wyjęciu z pudełka:)
Uważam, że przy dzisiejszych cenach książek (czyt. niemieckich) wartość Kindla wróci mi się po 1,5 roku:)
Nie mogę doczekać się sprawdzenia jakości słownika, bo chyba ten Duden jest wbudowany, tylko polsko niemiecki i na odwrót trzeba ściągnąć ze swiatczytnikow.pl i zobaczymy czy będzie dobry, chociaż nie spodziewam się cudów.
Z tego co słyszałem lepiej mieć Kindla zarejestrowanego, bo można korzystać z wifi i tworzyć biblioteki, jak wyciągnę go z pudełka to od razu podłączyć do ładowania czy używać aż padnie i dopiero później ładować, podobno przez 3 godziny, ale chyba tam nie ma czegoś takiego jak formatowanie aku? , mam również nadzieje, że będzie dobrze chodził, czyli bateria będzie parę tygodni trzymać i żadna awaria mi się nie przytrafi, w ogóle co może się tam zepsuć, Twój chodzi i nic mu nie jest, nie ma problemu z z wyświetlaczem, czy aku zbyt krótko trzyma?
Mi pozostaje czekać na kuriera:)

Martin Zalewski pisze...

Rejestracja Kindle nic nie kosztuje, a daje pewne udogodnienia, więc zdecydowanie warto to zrobić. Ciekawostka - w niezarejestrowanym sprzęcie nie można ustawić godziny... Dziwne i bez sensu, ale tak jest.

Akumulator. Zacząłem używać bez tzw. formatowania baterii, która cały czas wytrzymuje kilka tygodni, przy codziennym czytaniu minimum 1,5 godziny (z wyłączonym WiFi).

Jeśli natomiast coś się stanie z wyświetlaczem lub aku będzie krótko trzymał, to Amazon wymieni sprzęt za darmo. To kolejny argument za zarejestrowaniem Kindle.

Anonimowy pisze...

jeszcze jedno pytanie dotyczące etui, jeżeli piszę,że środek jest zamszowy to nie ma potrzeby podkładania coś pod czytnik, gdyż problem farbowania jest w 100% wyeliminowany?

Martin Zalewski pisze...

Jak już pisałem - wg mnie to nie farbowanie lecz zdzieranie farby. A co za tym idzie, jest to zależne od stabilności mocowania czytnika z okładką.

Anonimowy pisze...

No a Tobie zdarło farbę w tym Twoim drogim etui?, jak ja dałem te 70 zł to powinno być ok, to nie jest bluecosto.

Martin Zalewski pisze...

Nie, nie zdarło. Specjalnie zdjąłem okładkę, żeby to sprawdzić. Nie robiłem tego od czasu, jak ją założyłem pierwszy raz... :)
Tak jak mówiłem (pisałem) - oryginalna okładka od Amazona jest dopasowana wręcz idealnie i nie ma takiej możliwości, żeby cokolwiek się w niej poruszało czy poluzowało a więc i poprzecierało.

PS System komentarzy posiada opcję "Odpowiedz". ;)

Anonimowy pisze...

Przyszedł do mnie Kindelek,teraz potrzebuje go zarejestrować, nie znam angielskiego więc jak to zrobić? mógłbyś mi napisać krok po kroku?, czyli muszę najpierw utworzyć sobie konto, jak ustawić żeby limit kasy był 00 zeby nic nie kupować w amazonie, aha ustawiłem sobie niemieckie menu, bo tylko to rozumiem.

Anonimowy pisze...

Aha i jeszcze jedno, obojętnie gdzie się zarejestruje czy na amazon.com, czy amazon.de?

Martin Zalewski pisze...

Nie rozumiem po co moje instrukcje, skoro rozumiesz język niemiecki. Wszystko jest opisane w opcjach - kreator prowadzi krok po kroku. Nawet nie próbowałeś?
A limitu nie musisz ustawiać, jeśli nawet danych z karty kredytowej nie podawałeś.
Co do domeny - system przydzieli Ci ją automatycznie w zależności od tego w jakim kraju zarejestrujesz sprzęt. Jeśli będzie to kraj w którym nie ma sklepu Amazona (jak Polska), to zostaniesz podłączony do domeny '.com'.

Anonimowy pisze...

Muszę napisać swoje pierwsze wrażenia z użytkowania Kindla i powiem tyle: REWELACJA!!!, książki po niemiecku czyta się naprawdę dobrze, słownik Roberta Kopiasa z depl.pl jest w miarę dobry, mi on w zupełności wystarcza, ale nie koniecznie dla osób, które stawiają pierwsze kroki w tym języku. Hmmm, co jeszcze, wifi działa, wysyłam sobie pliki mailem na urządzenie, przychodzi szybciutko i już skonwertowany do mobi, co trzeba wpisać w temacie maila, chociaż może nie jest to skonwertowane na ideał, aczkolwiek wystarcza, wyświetlacz wręcz idealny w pełnym słońcu, wrażenie robi niesamowite, jedyna jego wada to taka, że można łatwo dotknąć palcem i pozostawia plamy, ale wystarczy je wytrzeć szmatką i jest ok, co do aku i czasu jego działania, na razie się nie wypowiem, bo jestem w trakcie jego testu, brak pl w menu mi nie przeszkadza, niemieckie menu jest super, i powiem szczerze nie chcę polskiego, ogólnie przyjemnie trzyma się w dłoni, ładnie się prezentuje, czekam tylko na okładkę z lampką, to też się wypowiem na jej temat, dzięki, że odradziłeś mi założenia foli, bo gdyby nie Ty, to pewnie bym ją nieświadomy zagrożenia zniszczenia wyświetlacza zamontował. Jedynie czego żałuje to to, że tak PÓŹNO zdecydowałem się na jego zakup męcząc się na laptopie..., dobra idę czytać:D

Roxy :3 pisze...

Touch, anie Toutch. (:

Anonimowy pisze...

Ekrany, w których wykorzystana technologia eInk, mają to do siebie że pobierają energię tylko gdy zmieniają swoją "zawartość". Tak jak napisał Trnks.

Anonimowy pisze...

Nigdy nie korzystałam z tego typu porad, ale muszę stwierdzić , że nareszcie jestem dzięki Wam mądrzejsza i jutro zamawiam mój:) czytnik e-booków. Uwielbiam...ubóstwiam czytać. Kocham zapach nowej książki, którą biorę do ręki. W swoim księgozbiorze mam ponad 1000 tytułów i nie wyobrażam sobie urlopu bez książki, ale to dźwiganie zawsze mnie wykańczało. Zwłaszcza, że obecnie niektóre linie lotnicze mają ostre ograniczenia bagażu:) a teraz będę mogła ze sobą zabrać setki tytułów. BOSKO:):):)

Martin Zalewski pisze...

I życie staje się lżejsze. :)

Anonimowy pisze...

Zdecydowanie hahaha:) ale z tradycyjnych książek nigdy nie zrezygnuję, bo to jest dla mnie jeden z uroków czytania:)

Anonimowy pisze...

Każdy może się pomylić.

Anonimowy pisze...

A pomyślałeś o osobach, które poruszają się po świecie i są ograniczeni bagażem. W moim przypadku bym musiał brać ze sobą około 15 książek na 4 miesiące, a tak mam urządzenie ważące kilkadziesiąt deko wielkości dłoni z nieograniczonym zapasem książek.

Martin Zalewski pisze...

Anonimowy --> Spoko, FoxyBeard całkowicie zmienił zdanie na temat Kindle, gdy tylko dostał swój egzemplarz w prezencie. Tak to już jest z czytniokosceptykami. :)

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI