23:58

Miesiąc Bez Komputera, Dzień 3. LEKTURA


LEKTURA

Czytanie dłuższych tekstów na ekranie komputera może być męczące i niewygodne. A na tablecie? Ekstremalnie wręcz komfortowe! I to mówię ja, propagator e-papieru i czytnika Kindle. Dodam jeszcze, że od czasu zakupu iPada mini, mój Kindle leży nieużywany w szufladzie, i pomimo dużej pojemności baterii, zdążył już się zapewne rozładować. A zaznaczam, że nie czytam mniej niż przed nabyciem tabletu.


Cóż więc takiego się stało, że mój czytnik e-booków, którego zakup określiłem w swojej recenzji mianem jednej z najlepszych życiowych transakcji, leży teraz odłogiem? Najprościej chyba będzie, jeśli stwierdzę, że do nie sięgania po niego przekonały mnie parametry tabletu. Okazuje się bowiem, że iPad jest cieńszy od Kindle. Tablet jest co prawda cięższy: 308 do 170 gram, ale po dodaniu wagi okładki Kindle (109 g), różnica jest praktycznie niezauważalna. Oba sprzęty można komfortowo trzymać w jednej dłoni do znudzenia. Bo na pewno nie do zmęczenia.

Tak więc póki co noszę ze sobą tylko jeden sprzęt do czytania. Póki co, bo gdy w końcu wyjdzie słońce, to przeproszę się z Kindle, który w nasłonecznionym terenie jest niezastąpiony. Tymczasem korzystam nie ze sprzętu, a z aplikacji Kindle. Program ma pewne wady, jak chociażby brak możliwości tworzenia kolekcji, czy niemożność przeskakiwania w publikacjach po rozdziałach, przez co nieinteresujące artykuły trzeba całe 'przekartkować'. Nie jest to jednak wielce uciążliwe. Poza tym, w zamian możemy cieszyć się kolorowymi ilustracjami.

Co jednak z meczęczeniem oczu długim wpatrywaniem się w świecący ekran? Osobiście żadnego dyskomfortu nie odczułem, a czytam regularnie około 2 godziny dziennie. Po jednej godzinie w drodze do i z pracy.

Skąd więc awersja wielu osób do czytania (dłuższych tekstów) na komputerze? Przyznam, że długo nad tym myślałem. I w końcu wymyśliłem. Moja wersja jest taka, że ludzie nie lubią czytać na PCtach czy innych laptopach z dwóch powodów.

Po pierwsze - niewygoda. Konieczność wysiedzenia najczęściej w jednej pozycji przed monitorem, którego możliwości manipulacji kątem nachylenia i odległością są mocno ograniczone, bywa naprawdę męczące.

Powód drugi - horyzontalność monitorów. Tak. Wiem, że oczy mamy umieszczone poziomo, a nie pionowo. Wiem, że w poziomie ogarniamy wzrokiem większą przestrzeń. I znakomicie się to sprawdza przy oglądaniu filmów czy zdjęć. Ale w czytaniu chyba nie bardzo. Wszak od małego przyzwyczajeni jesteśmy, że tekst zwykle jest wyższy niż szerszy. Wystarczy spojrzeć na format większości książek. Nie bez powodu też w prasie dłuższe teksty dzieli się na kolumny.

W ogóle właśnie w wertykalności tabletów, doszukuję się jednej z głównych przyczyn sukcesu rynkowego tych sprzętów. Choć bywają i takie, które sugerują użytkownikom, że ułożenie pionowe jest tym optymalnym. Jak dla mnie - totalny bezsens.

Jest jeszcze jedna kwestia, o której wspominają przeciwnicy (czy raczej niezwolennicy) czytania na komputerze. Rozproszenie. Na komputerze rzadko kiedy włączony jest tylko jeden program i tylko jedno okno. Zwykle łudzimy się, że jesteśmy wielozadaniowi, więc próbujemy robić kilka rzeczy jednocześnie. W efekcie przeskakujemy pomiędzy 'zadaniami', nie skupiającej się w pełni tak naprawdę na żadnym z nich. Czytniki tego kusiciela wielowątkowości są pozbawione. W końcu stworzono je do czytania. Jak więc wygląda kwestia rozproszenia na tablecie?

Rozproszenia podczas czytania praktycznie nie ma? Zdziwieni? Ja byłem. I chyba odkryłem w czym tkwi sekret. Otóż pomimo faktu, że pootwieranych programów możemy mieć tyle, ile tylko zechcemy, te działające w tle nie przyciągają uwagi, gdyż aktualnie działający program zawsze pracuje w trybie pełnoekranowym, dzięki czemu możemy w pełni skupić się właśnie na nim. Kłopotliwe mogą okazać się co najwyżej powiadomienia, ale od czego jest funkcja 'nie przeszkadzać'?

Suma sumarum okazuje się, że tablety mogą nie tylko zastąpić komputer, jako sprzęt do czytania książek, czasopism czy innych komiksów, ale pod tym względem znacząco je przewyższają. Co wiecej, nawet w starciu z dedykowanymi czytnikami e-booków, mogą podjąć wyrownaną walkę. Bo o ile w przypadku czystego tekstu czytniki są bezkonkurencyjne, to już przy czasopismach, a zwłaszcza tych przygotowanych specjalnie na iPady, nie mają żadnych szans!

5 komentarzy:

Krzysztof Kupiński pisze...

A tu mnie masz: książki czytam na tablecie. Jedyna wada to niestety słoneczne dni i wtedy lipa.

Martin Zalewski pisze...

Dlatego też nie zdecydowałem się na sprzedanie/sprezentowanie Kindle pomimo faktu, że od prawie dwóch miesięcy leży nieużywany. :)

Foxy Beard pisze...

Zgadzam się co przydatności tableta w kwestii czytania. Moja druga połowa właśnie ślęczy nad jakimś e-bookiem, a ja na szczęście póki co mam stos lektury papierowej do zaliczenia. Przyjdzie jednak czas żeby też przeprosić się z wirtualnym czytadłem i wtedy na pewno sięgnę po tabcia, bo czytanie na komputerze jest jak jedzenie zupy łyżką z kolcami. Szkoda jedynie, że nie istnieją aplikacje, które powodowałyby wydzielanie zapachu starego papieru, który potrafi uzależnić.

PS. Świetna seria tekstów. Podziękuj oprawcom, którzy zniszczyli Twój sprzęt (bez podtekstów), bo kto wie czy gdyby tego nie zrobili w ogóle by powstały :)

Martin Zalewski pisze...

Foxy --> Dzięki za miłe słowa, ale niszczycielowi dziękował nie będę. Choć rzeczywiście, gdyby nie jego czyn, to ta seria z pewnością by nie powstała. Nie zwykłem jednak dziękować za sprawianie mi przykrości i spowodowanie sporych strat finansowych. ;)

Martin Zalewski pisze...

I jeszcze w kwestii zapachu papieru. Aplikacji nie ma, ale pracują nad sprzętem:
http://antyweb.pl/ekrany-emitujace-zapachy-nowy-sposob-na-podkrecenie-sprzedazy/

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI