20:25

Ojciec to też rodzic!


Okazuje się, że uczestnictwo ojca w życiu, wychowywaniu i opiece nad dzieckiem, nie jest wcale takie oczywiste, jak by się mogło wydawać. I to nie tylko dla facetów, ale też dla kobiet! Coś, co powinno być normalne, traktowane jest jak coś wyjątkowego...
- Zmieniasz swojej córeczce pieluchy? – zapytał zaczepnie współpracownik, wyraźnie spodziewając się odpowiedzi negatywnej.
- Oczywiście! – odpowiedziałem zdziwiony pytaniem.
- Tak? Naprawdę? – tym razem on się zdziwił.
- Naprawdę. A co w tym dziwnego?
- Nie, nic – odpowiedział, i wrócił do swoich obowiązków. Był jednak wyraźnie zaskoczony moją odpowiedzią.

Powyższy dialog przypomniał mi się podczas czytania TEGO TEKSTU, w którym rownież mowa jest (między innymi) o zmienianiu swoim dzieciom pieluch przez ich ojców. Z tą różnicą, że tam to kobieta z jakiegoś powodu uznała, że obcy jej facet nie jest odpowiednią osobą do wymiany pieluszki jego własnej córce.

Skąd to się bierze? Skąd przekonanie, że rola i kompetencje facetów w kwestii rodzicielstwa kończą się na zapłodnieniu? Myślenie tego typu jest tak powszechne, że wszelkie odstępstwo od tej „normy”, uznawane jest za przejaw wyjątkowości.

Co jest z ludźmi nie tak, że jeden ojciec dziwi się, że inny ojciec troszczy się o swoje dziecko i zmienia mu pieluchę? Że matka z góry zakłada, iż obcy jej mężczyzna nie poradzi sobie z wykonaniem tej czynności, i z pewnością będzie potrzebował pomocy?

Dlaczego ciągle nie jest oczywistym, że opieka nad dzieckiem jest tak samo naturalna dla ojców, jak dla matek?

Wystarczy, że przespaceruję sie z córeczką wokół placu zabaw, i już zupełnie obce osoby (w 99% - kobiety) uśmiechają się na widok ojca z dzieckiem w nosidełku, czy pchającego przed sobą wózek dziecięcy. Wygląda to tak, że gdyby dowiedziały się, że potrafię jeszcze dziecko wykąpać, nakarmić, przytulić, pobawić się z nim, czy nawet – uwaga – pieluchę mu zmienić, to by mnie po rękach całowały...

A przecież są to wszystko czynności, które aż chce się samemu robić! Ja chcę uczestniczyć w opiece nad córeczką. Chcę uczestniczyć w jej wychowaniu. Chcę spędzać z nią czas. Chcę być ważną częścią jej życia. Tak jak ona jest ważną w moim.

A najfajniejszy w takim podejściu jest fakt, że korzyści z niego mają wszyscy. Tata, dziecko, ale też Mama. Mama, którą w ten sposób można choć trochę odciążyć z natłoku obowiązków. By poza byciem Mamą, mogła też być Żoną, czy po prostu – najważniejsze - Sobą. By miała czas i możliwości realizowania własnych spraw, pomysłów i projektów.

Dla mnie ojcostwo to wspaniałe doświadczenie w którym chcę uczestniczyć na 100%. Ale najwidoczniej nie każdy ma takie samo podejście. .

Co więc z ojcami, którzy nie chcą wyjsć z dziećmi na spacer? Co z matkami, które uważają, że mężczyzna jest osobą niekompetentną do zmiany pieluszki dziecku? Cóż, najwyraźniej trzeba im przypomnieć, że bycie rodzicem wiąże się z odpowiedzialnością i pewnymi obowiązkami, które rodzic musi na siebie wziąć. A ojciec to też rodzic.

2 komentarze:

Qpinski pisze...

Oj Marcinie, Marcinie. Witaj w klubie ojców, którzy fachowo i kompetentnie kapią, przewijają, karmią i zajmują się swoim pociechami. Teściowa pokazała mi tylko raz, jak się kąpie dziecko a później już nikogo nie dopuszczałem przy córce i przy synu. Myślę, że nie będę miał problemy, gdy przyjdzie mi zastąpić rodziców moich wnuków, gdy już się pojawią:-)

Martin Zalewski pisze...

Dzięki temu, że mam kilkanaście lat młodsze rodzeństwo, mogłem obserwować, jak dorośli opiekują się bobasami. A ponieważ mój tata był (i jest) przykładnym ojcem (o czym pisałem TUTAJ), oraz już wtedy miałem rozwinięty zmysł obserwacji rzeczywistości, teraz nawet pomocy teściowej nie potrzebowałem. ;)

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI