22:59

Co z tym mężczyzną?


Drobna kobieta macha wielkim, cięższym zapewne od niej samej młotem, starając się zburzyć murek, który pozostał po starym płocie przed domem. Obok stoi jej mąż. Z założonymi na piersi rękami, przyglądając się, jak po twarzy małżonki spływają krople potu. I wielce oburza się na uwagę jednej z przechodzących obok osób, że kobieta się męczy, a facet stoi i się patrzy. Gdyby było odwrotnie, to nikt by się nawet słowem nie odezwał! – krzyczy poirytowany.

A może uwaga ta nie była powodem irytacji, tylko przejawem bezsilności? Może bronił się w ten sposób, starając się zracjonalizować sytuację, przedstawiając ją w kontekście równouprawnienia płci, żeby nie przyznać się, że kobieta po prostu nie pozwoliła mu wziąć młota do ręki?

Inny przykład. Żona była świadkiem, jak kobieta zaproponowała swoje miejsce siedzące, stojącemu obok mężczyźnie. A ten z tej propozycji bardzo chętnie skorzystał! Pomimo faktu, że obok stała również starsza od nich kobieta, której to krzesło na pewno by się bardziej przydało.

Jeszcze mało? To proszę bardzo. Od osoby pracującej na lotnisku wiem, że w przypadku podróżującej pary niemieckiej, prawie za każdym razem to kobieta jest tą osobą, która dźwiga bagaże. I to wcale nie dlatego, że facetowi się nie chce. Najczęściej kobieta mu na to nie pozwala! Uznając najwyraźniej, że ona to zrobi lepiej. Albo przynajmniej, że on zrobiłby to źle.

Mnie osobiście jednak, bardziej od postawy kobiet, zastanawia w tym wszystkim reakcja mężczyzn. Skąd ich bierność? Skąd przyzwolenie na taką relację? Są rzeczywiście takimi ciamajdami, że nie potrafią niczego zrobić dobrze? Czy może cynicznie wykorzystują takie sytuacje dla własnego wygodnictwa? No bo po co mają pokazać, że coś potrafią. Jeszcze by musieli wtedy młotem machać, i się nie daj boże jeszcze przy tym spocić!

Jako facet naprawdę nie wiem, która wersja byłaby lepsza. Zarówno wizja fajtłapowatego kolesia, który nie potrafi nawet torby na taśmie na lotnisku położyć, jak i wyrafinowanego chama, który dla własnej wygody pozwala na to, żeby to kobieta wykonywała ciężkie prace fizyczne – nie napawa optymizmem.

Ale może taka jest cena emancypacji kobiet? Może wcale nie powinno mnie to dziwić i przerażać, bo w końcu wszyscy chcemy równouprawnienia?

Tylko, żebyśmy zamiast ceny, nie dostali przeceny. Przeceny jakości mężczyzny...

Już teraz zdarzało mi się, że obce osoby proponowały mi pomoc w wjechaniu wózkiem do autobusu. Co teoretycznie można uznać, za zwykły przejaw dobrej woli. Ale ci ludzie nie czekali nawet na to, żeby sprawdzić jak sobie poradzę i czy naprawdę tej pomocy potrzebuję. Z góry zakładali, że będzie mi ona potrzebna. I najważniejsze – gdyby to rzeczywiście o dobry uczynek chodziło, to dlaczego w takim razie takiej samej pomocy nie oferuje nikt nigdy kobiecie z wózkiem?

Wygląda na to, że powszechny obraz mężczyzny w nimieckim społeczeństwie jest taki, że to ktoś, kto z niczym nie potrafi sobie poradzić, a jak się już za coś weźmie (najpewniej z konieczności), to potrzebuje przy tym pomocy.

Nie o taką męskość walczyliśmy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI