21:07

Lansiarski laptop [WZK #3]

https://www.facebook.com/dorothea.kriegl
Poznajcie Jojo (czyt. Dżodżo). To bohaterka niemieckiej telenoweli (sic!), stworzonej przez telewizję Deutsche Welle - "Jojo szuka szczęścia". W założeniu produkcja ta ma uczyć języka niemieckiego, a przynajmniej pomagać w jego oswojeniu. W praktyce okazuje się jednak, że Jojo zaznajamia nas również z mechaniką kwantową!

Jojo jest jednak skromną osobą. Nie lubi więc przechwalać się swoją wiedzą. Przekazuje ją zatem w sposób subtelny i widoczny tylko dla spostrzegawczych. 

Dasz radę ją dostrzec?

Elementy mechaniki kwantowej dostrzegalne są w kilku odcinkach. Do tekstu wybrałem jednak taki, w którym widać je najlepiej. Zapraszam więc do zabawy w odnalezienie ukrytej prawdy. :)

Zanim jednak ktoś postanowi, że nie ma zamiaru oglądać jakichś niemieckich telenowel, pragnę uspokoić - film trwa łącznie niecałe 3,5 minuty, z czego minuta to początkowe i końcowe napisy. A jeśli komuś naprawdę przeszkadza język, to śmiało może wyłączyć dźwięk. Nie jest on tu niezbędny.

Uważni widzowie zauważyli zapewne, że mamy tu do czynienia z tak zwanym efektem obserwatora. Znaczy to tyle, że obserwowany obiekt ma różne właściwości, zależnie od tego czy jest obserwowany czy też nie.
Zwróćcie proszę uwagę na komputer na którym Jojo pisze maila do Bena.
Zarówno układ planet we wszechświecie, kształt fusów po kawie rozpuszczalnej, jak i moje osobiste doświadczenie wskazują na to, że nasza Brazylijka (bo kto inny może grać główną rolę w telenoweli?) posiada sprzęt marki Asus. I na nic zda się ukrycie logo na tylnej stronie monitora, bo widać je na stronie przedniej. Bez trudu można też rozpoznać, że na laptopie tym zainstalowany jest system operacyjny Windows od Microsoftu.
Ale co się dzieje gdy zechcemy przyjrzeć się komputerowi bliżej?
Otóż następuje wtedy wspomniany już efekt obserwatora. Laptop pod wnikliwszą obserwacją zmienia swoje właściwości! A przynajmniej próbuje nas przekonać, że jest inny niż w rzeczywistości.  Zupełnie jak ludzie.
I co? I pewnie myśli, że jak oszuka nas, że zamiast Windowsa ma OS X od Apple, to będzie lepszy?
Pfff… Niedoczekanie, lansiarzu. :P

2 komentarze:

Krzysztof Kupiński pisze...

W każdym z nas jest potrzeba stroszenia piórek.
Rzeczywiście widać różnicę, ale to dostrzega tylko wprawne oko fachowca:-)

Martin Zalewski pisze...

Wiem. Ale dotychczas nie miałem świadomości, że przypadłość ta tyczy się również przedmiotów nieożywionych. ;)

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI