17:50

10 litrów prądu poprosze


Prąd niezbędny do życia nie jest, ale do wygodnego życia, owszem. Zdecydowanie więc lepiej móc, niż nie móc z niego korzystać. Natomiast w przypadku wielu zakładów, bez prądu nie da się zrobić niczego, poza zaparzeniem kawy. Oczywiście pod warunkiem, że korzysta się przy tym z tradycyjnych metod - kuchenka gazowa + czajnik.


Ta przykra sytuacja awarii prądu* spotkała kiedyś pracowników pewnego warsztatu spawalniczego. Wiadomo przecież, że bez elektryczności spawać nie sposób. Majster Brygadzista zawołał więc człowieka, który zwykle znajduje się w takich miejscach, by wykonywać tam czynności, których innym się nie chce, albo nie lubią tego robić. Potocznie mówi się na niego Uczeń na praktykach.

Tak więc stawił się Uczeń u Majstra na zawołanie, a ten wskazał stojący pod ścianą przedmiot i polecił:
- Weź to i idź do Elektryka po prąd.
No więc Uczeń chwycił ów przedmiot, wiadrem będący, i posłusznie oddalił się w kierunku warsztatu Elektryka. Grzecznie wyjaśnił w jakiej sprawie przychodzi, ale Elektryk miał chyba akurat zły dzień, gdyż zamiast pomóc Uczniowi w wykonaniu jego zadania, zrugał go tak, że Uczeń podkuliłby ogonek, gdyby tylko go miał, i wrócił do Majstra.

Majster, widząc Ucznia wracającego z pustym(!) wiadrem, chciał się dowiedzieć co mu przeszkodziło w wypełnieniu tak prostego polecenia:
- Co się stało? Gdzie masz prąd? - zapytał Majster.
- Elektryk mnie wypier***ił - pożalił się Uczeń.
- Jak to cię wypier***ił?
- No normalnie. Powiedział, że mam spier***ać.
- Przecież to jest obowiązek elektryka, żeby nam zapas prądu zapewnić - stwierdził przytomnie Majster. - Idź tam jeszcze raz i powiedz, że ja cię przysyłam po prąd.
I tak też Uczeń uczynił.

Gdy Elektryk zobaczył Ucznia wracającego z wiadrem, chciał go ponownie "wyprosić". Jednak w momencie gdy Uczeń poinformował, że przyszedł z polecenia Majstra Brygadzisty, pan od prądu wskazał kran i powiedział:
- Tam jest prąd. Weź ile chcesz.
Uczeń nalał więc prądu do wiadra do pełna i uradowany wrócił do Majstra.

- Majster! Mam! - krzyczał z daleka szczęśliwy Uczeń.
- To dobrze. Postaw tu i sprawdzimy czy cię nie oszukał - ostudził nieco entuzjazm Ucznia Majster, po czym ostrożnie zbliżył palec do powierzchni prądu, i gdy tylko ją dotknął, energicznym ruchem cofnął dłoń, odskakując nieco od wiadra.
- Aaaaa! Kopie. Dobrze się spisałeś - pochwalił Majster swego Ucznia.


*Awaria prądu - kazano mi kiedyś powiesić na drzwiach wejściowych mojego miejsca pracy kartki z taką właśnie informacją. Odmówiłem, twierdząc, że nie chcę później oglądać w Internecie zdjęć z tą kartką i ludzi śmiejących się, że nam się prąd zepsuł. ;)

6 komentarzy:

Julia K pisze...

Czyli to tzw. ćwiczenie posłuszeństwa? ;)
Coś w rodzaju wojskowej fali? Czy zwykła nuda z powodu braku pracy?

Martin Zalewski pisze...

Zwykły i niewinny żart, który z racji tego, że nie został rozpoznany przez Ucznia, rozrósł się do takich rozmiarów. :)

Julia K pisze...

Może uczeń za bardzo wystraszony i zgłupiał :)

Martin Zalewski pisze...

Zgadza się. Poza tym, że był wystraszony. ;)

punktpotrójny pisze...

W warsztatach samochodowych wysyłali młodego też z wiadrem.
- silnik nie ma kompresji, przynieś jedno wiaderko od (...) i tu padało nazwisko/funkcja...
:)))

Martin Zalewski pisze...

Widzę, że wiadro jest jeszcze bardziej uniwersalne, niż dotąd myślałem. :)

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI