10:10

Okrutna przyjemność pisania


Pustka. Nicość. Próżnia. Te trzy słowa najznakomiciej opisują stan mego umysłu, gdy tylko siadam do pisania tekstu na bloga. Jest to zjawisko wredne i podstępne, bowiem zanim jeszcze zasiądę przed komputerem i otworzę w przeglądarce nową kartę z edytorem notki, moja głowa wręcz rozsadzana jest od wewnątrz milionami pomysłów.


Nieważne jak długo planuję treść tekstu, układam w głowie jego konspekt i wyobrażam sobie końcowy efekt. Nieważne, że przez te rozmyślania nie mogę się skupić w pracy na wykonywanych obowiązkach. Czekam bowiem tylko na koniec roboty, bym mógł jak najszybciej wrócić do domu, aby to co sobie ułożyłem w głowie, poprzez proces cyfryzacji, przedstawić światu w formie graficznej prezentacji liter.

Gdy jednak wreszcie przystępuję do pisania, to... nie piszę. Palce zastygają w bezruchu nad klawiaturą, a głowa nie potrafi przekazać im informacji w jakie klawisze i w jakiej kolejności powinny stukać. Nic. Tylko pustka.

Gdzie się podziały te cudowne pomysły? Te misternie układane zdania, których konstruowanie sprawiało tyle frajdy? Co z niebanalnymi spostrzeżeniami? Gdzie te gry słowne i zabawy wieloznacznościami wyrazów, które sprawiały tyle frajdy przy pisaniu tekstu?

Ale nic to. Człowiek nauczony doświadczeniem, że w przeważającej większości przypadków napisany tekst i tak nawet nie przypomina tego wyobrażonego, podejmuje walkę. Walkę o niewyobrażalnym poziomie trudności. Nie dość bowiem, że trzeba zmierzyć się z najtrudniejszym przeciwnikiem, czyli z samym sobą, to jeszcze trzeba pokonać wszechogarniającą pustkę i wszystko na nowo wymyślić.

Piszę więc ten tekst od czterech dni. Przez ten czas zdążyłem trzy razy zmienić temat, napisać siedem wstępów i skasować dwie prawie całkowicie ukończone notki. Czasu spędzonego na gapienie się na puste okno edytora nie jestem nawet w stanie oszacować. A efekt? Raptem kilka krótkich akapitów.

Po co więc to wszystko?

Dla mnie stukanie w klawiaturę jest tym, czym muśnięcia pędzlem po płótnie przez malarza.
Składanie zdań jest tym, czym nadawanie kształtu nieforemnej bryle przez rzeźbiarza.
Ciekawy pomysł na tekst jest tym, czym uchwycenie wspaniałego kadru przez fotografa.

Pisanie jest procesem twórczym. Czasem ciężkim, nie przeczę, ale niezmiennie cholernie satysfakcjonującym. A sama radość tworzenia jest czymś, czego nie jest wstanie zniszczyć żadna siła. Nawet pustka, nicość i próżnia w głowie.

6 komentarzy:

Julia K pisze...

A notesik i długopis? Stary i sprawdzony sprzęt :)
Może to by pomogło utrwalić te zdania.

Martin Zalewski pisze...

Zawsze mam przy sobie telefon i tablet, które równie dobrze mogą służyć do sporządzania notatek, co kartka papieru i ołówek. Ale chyba nie o zwykłe zapominajcie tu chodzi. Raczej o to, że pomysły tworzone w głowie są zawsze idealne, a jakakolwiek próba zamiany ich z myśli na coś bardziej namacalnego, kończy się stwierdzeniem, że coś, co jeszcze przed chwilą wydawało się być odkrywcze, nagle staje się banalne.

Tak więc wzięcie do ręki notatnika przyniosłoby taki sam efekt, jak otwarcie edytora nowej notki.

Tym niemniej, proces kreowania w głowie nowego tekstu jest zawsze niesamowicie przyjemny. I to pomimo pełnej świadomości omawianych mechanizmów. Dla mnie to po prostu jeden ze stałych elementów procesu twórczego. :)

kaszubkawczechach pisze...

Artyści mają ten problem, że są zależni od swojego natchnienia, a każdy z nas jest artystą swojego losu - w końcu sami decydujemy, jak ono wygląda. Życzę natchnienia (którego mi też czasami brakuje) :)

Martin Zalewski pisze...

Witam Cię serdecznie, Kaszubko!

Osobiście uważam, że nie od natchnienia, a od chcenia wszystko zależy. Choć to pierwsze też się z pewnością bardzo przydaje.

punktpotrójny pisze...

Mnie jak natchnie, to najlepiej siąść i spisać. Wszystko wydaje się tak składne i oczywiste, że szok. Notować nie ma sensu, bo wszystko wprost z serca leci. Wieczorem, gdy ju emocje opadną, siadam i... Jak to było ??? ;)

Martin Zalewski pisze...

Czasem rzeczywiście tak jest, że paluszki same skaczą po klawiszach, i trzeba je nawet niekiedy przystopować, bo się zagalopują. Za to innym razem odstawiają jakieś fochy. :/

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 MARTIN ZALEWSKI